Pigułka dzień po kontra sumienie farmaceuty – odpowiedź…

Pigułka po farmaceuta

… farmaceuty, czyli MNIE. Ano, jestem farmaceutą. A pigułka dzień po to tylko (a może aż?) pigułka dzień po. Strasznie mnie wkurza to zamieszanie.

Pigułka po farmaceuta

Pigułka dzień po

kontra

sumienie farmaceuty

kontra

reszta świata

Rząd zabiera nam marże na leki, robi sobie z nas żarty coraz to nowymi przepisami, w których sam się gubi. Nie pierwszy raz. Ok. Ale ludzie, nie traktujcie nas jak chamów ew. „zwykłych sprzedawców, których nie obowiązuje klauzula sumienia”, jak to nas określiła Pani wicemarszałek Sejmu Wanda Nowicka . A może raczej zwykła pani Nowicka.

No do cholery jasnej, no PROSZĘ PANI! Nikt nie lubi, gdy się mówi o kimś, że jest zwykły!

Z reguły i tak jesteśmy nastawieni na obelgi. Bo ktoś wstał lewą nogą, bo uśmiechnęłam się nie tak, bo cena u nas jest u 10 groszy wyższa niż u konkurencji. Powoli się przyzwyczajam – ot, praca z ludźmi. Ale trzeba być miłym, trzeba to znosić w imię swojej pracy i zawodu. Pani w kiosku czy lekarzowi też się dostaje, bo społeczeństwo coraz bardziej wyedukowane, internet każdy ma, każdy też jest mądrzejszy od specjalistów, bo w końcu studia nie takie trudne, papierek można kupić bla bla bla, sra sra sra, itp. itd. Nawet taka ot, pani Nowicka.

Pigułka dzień po

kontra

sumienie farmaceuty

kontra

bicie piany

Sztuczne bicie piany na forach czy blogach i tak nic nie pomoże. Może i traficie na takiego farmaceutę (czyli „zwykłą panią z okienka”), który Wam odmówi sprzedaży pigułki dzień po. Bo tak i koniec. Bo nie ma. Bo jest wegetarianinem w mięsnym. Bo dzisiaj spadł deszcz. Bo ma takie sumienie (mimo braku klauzuli czy tam z klauzulą) a nie inne.

Możesz też mieć w dupie sumienie farmaceuty. I ja Twoje sumienie czy potrzeby też mogę mieć w de.

Ale jeśli już trafisz (Twoim zdaniem) na nawiedzonego człowieka w fartuchu, to … to co z tego?

Chcesz dziecino moja pigułkę dzień po? Proszę bardzo. Nawet Ci w dobrej cenie zamówię, ew. sprzedam, o ile będzie taki popyt. Ku mojej uciesze nie muszę póki co trzymać pigułki dzień po jako pozycji obowiązkowej w aptece. W sumie mnie to cieszy. Demoralizacja seksualna nieletnich w regionie, w którym obecnie przebywam wydaje się być w tym momencie niska. Albo faktycznie tylko mi się wydaje. Albo dobrze się zabezpieczają. W sumie co mnie to obchodzi. Akurat ktoś tam się kiedyś o pigułkę „dzień po” bez recepty spytał, ale raczej z ciekawości, nie z potrzeby.

A może kiedyś przyjdzie wnuczka pani Nowickiej do apteki i poprosi o taką tabletkę? Tylko, że już będzie „za późno”? Co da pigułka dzień po? Ciekawe, kto poniesie odpowiedzialność za to, że pigułkowe hormony maleństwu zrobią krzywdę. Albo maleństwu-maleństwu. Założę się, że pani Nowicka dołoży wszelkich starań, by wydębić ode mnie horrendalne odszkodowanie za to, że niedostatecznie „ostrzegłam” wnuczkę przed skutkami ubocznymi. Albo tak nagnie prawo, by było po JEJ stronie. Polska.

Pigułka po sumienie

Pigułka dzień po

kontra

sumienie farmaceuty

kontra

y… jakie sumienie?!

Ale spoko. Przecież jest tyle aptek, które powstają jak grzyby po deszczu. Ktoś Ci czegoś nie sprzeda, nie wyda, nie zarobi – zrobi to ktoś inny. A pigułka dzień po też swoje kosztuje. I jaki problem? Po co od razu wyskakiwać na tego biednego farmaceutę z ryjem? Przecież życie jest takie piękne. Po co się niepotrzebnie denerwować i udowadniać komuś, że jest „tylko sprzedawcą”, kategorią gorszą i nic nie znaczącą w łańcuchu pokarmowym? W ogóle po co Ci potrzebny farmaceuta? I tak babcie pożyczają sobie nawzajem Relanium i Xanaxy, oszczędzają na ochronie do antybiotyku (a potem sraczkaaa aż się kurzy…), uzależnienie od Dulcobisu i senesu rośnie, a jelita jak papier, bez tabletki nie dadzą rady… Informuję i ostrzegam – nie grożę. W końcu nie mój problem.

Więc jeśli chcecie kupić tą nieszczęsną pigułkę dzień po – i tak kupicie. Nie tu, to gdzie indziej. Na aukcjach internetowych też dostaniecie, a i z koleżanką możecie się łamać nią na pół. Who cares. Świata nie zmienię. Ale przynajmniej nie bulwersujcie się o byle co, bo ktoś odmówi. Bo po co? Równie dobrze ktoś może nie sprzedać prezerwatywy – znajdą się i tacy. I co z tego? Kupisz gdzie indziej. I jeszcze raz – pamiętaj, życie jest piękne! Nie denerwuj się! To tylko pigułka dzień po!

 

Farmaceuta nie jest Bogiem…

ale

Farmaceuta może zabić Cię jednym błędem, o którym nie będziesz mieć pojęcia

[bardzo mi się podoba to hasło, nie wiem kto je wymyślił]

Zobacz nasze inne wpisy

1 komentarz

  • Yolanda 6 lat temu Odpowiedz

    Jak się nie miało problemu to można sobie pisać "Nie denerwuj się! To tylko pigułka dzień po!". Jak jedziesz do 3 apteki, bo pani farmaceutce sumienie nie pozwala sprzedać to trochę człowiek ma prawo się denerwować – raz tracisz w tym przypadku CENNY czas, dwa – choćby i pieniądze na paliwo. To tak jakby Pani poszła do urzędu, a jakiś miły pan w okienku stwierdził, że mu sumienie nie pozwala dać do podpisania jakiegoś dokumentu, bo to niezgodne z jego światopoglądem, on jest anarchistą… Ja rozumiem że może nie być, ale tekst "nie wydam, bo nie" jest zwyczajnie chamski i prostacki. Pani Nowicka nie może wydębić od Pani horrendalnego odszkodowania, bo te pigułki to nie cukierki, a Pani ich wnuczce nie wciskała na siłę.

Dodaj odpowiedź

Wpisz rozwiązanie captcha: : *

Reload Image

0