Kurs tańca dla narzeczonych – bo nie ma nic piękniejszego, niż super wykonany, pierwszy taniec. A co poza tym? Czy na tym się kończy? Czy w ogóle warto się zapisać?
Kurs tańca dla narzeczonych

Kurs tańca dla narzeczonych – warto?

Głupie pytanie. No pewnie, że WARTO!

 

MAKIJAŻ ŚLUBNY – U KOSMETYCZKI CZY W DOMU?

Nawet skończone łamagi i taneczne beztalencia sobie poradzą. Może to górnolotnie powiedziane i dziwnie brzmi, ale taniec … wzbogaca człowieka. Jest to super forma wyładowania emocji, rozluźnienia, zapomnienia na chwilę o szarej codzienności. A myślałam, że programy typu „You Can Dance” i wyznania uczestników tego programu są przesadzone. Nie rozumiałam tego ich emocjonowania się, śmiałam się, gdy mówili, że taniec jest ich całym życiem. Śmiałam się, gdy szlochali, gdy odpadali z programu. Jakoś zalatywało sztucznym dramatyzmem i desperacją.

Hm. Pomyliłam się.

Podczas kursu tańca dla narzeczonych przekornie możesz bardziej poznać siebie i … swojego narzeczonego, chłopaka, konkubenta, kochanka. W sumie to każdego. W końcu mowa ciała bardzo dużo mówi o człowieku. Tak, o Tobie też. Każdy gest, każde skinienie obnaża nas samych. Przewrotnie bardzo dużo uczycie się także o sobie – swoim ciele, emocjach, ruchach.

Kurs tańca dla nowożeńców

Kurs tańca dla narzeczonych – pomysł na randkę

Kto powiedział, że randka to tylko kino, pizza czy spacer? Wspólne kroki i praktyka to kolejna świetna okazja do poznania się bliżej i bardziej. Zresztą – taki kurs tańca to świetna forma odstresowania się. No i uzależniająca, ale to nie jest groźne ;).

Kurs tańca dla narzeczonych to nie tylko pierwszy taniec weselny. To też taniec tzw. „użytkowy”, czyli taki, który przyda się wszędzie – czy na szalonym disco, czy na domowym party, czy nawet na szalonych, wakacyjnych animacjach. Nie ma się co bać. KAŻDY może się tego nauczyć. 

MENU WESELNE – JAK NIE SPIE … WESELA?

Dlaczego jeszcze warto? Jeśli wydaje Wam się, że nauczycie się tańczyć z Youtubem, Ewą Chodakowską czy Speedym Gonzalesem – nie ma takiej opcji. Czy lepsze to niż tak bardzo modna joga? Raczej tak. O ile nie macie mega wymagającego nauczyciela-zawodowca, który za każdy zły krok leje Was linijką. No i na pewno tańsze.

Teraz trochę ekonomii. Za 5 lekcji zapłaciliśmy 300 zł. Wychodzi po 60 zł/1 godzinę lekcji, czyli po 30 zł na głowę. Tyle, co za wyjście na zatłoczony basen w Uniejowie, trochę mniej niż 0,5 l wódki Stumbras i średni koszyk zakupowy w Biedronce.

Kiedy się zapisać na kurs tańca dla narzeczonych? Na co najmniej 3 miesiące przed ślubem. My zapisaliśmy się na pół roku przed ślubem i chodziliśmy co 2-3 tygodnie lub jak czas pozwalał. Czy to wystarczy? Wszystko się okaże później.

A później?

Później … możecie tańczyć już zawsze ;)

Bardzo polecam, super sprawa!